Za 10 lat TGV pomknie środkiem osiedla mieszkalnego ?


Data publikacji 30 marzec 2010 Za 10 lat TGV pomknie środkiem osiedla mieszkalnego ? RSS

Władze podpoznańskiego Dopiewa protestują przeciwko lokalizacji linii Szybkiej Kolei Warszawa-Berlin, proponowanej przez Urząd Marszałkowski. Jak mówią, kolej będzie przebiegać przez tereny zabudowane, gdzie od lat mieszkają ludzie, gdzie jest cmentarz i gdzie buduje sie kościół.

29 marca 2010 r. sejmik województwa, wprawdzie wykreślił z planu zagospodarowania przestrzennego sporną linię, ale decyzja ta niewyklucza możliwości, że za kilkanaście lat plan budowy kolei powróci i mieszkańców Dopiewa trzeba będzie wywłaszczyć.

źródło: http://ww6.tvp.pl/780,20100329966758.strona

Protest Radnych wydaje się mocno spóźniony. Plany co do linii szybkich kolei są dyskutowane od lat. Nie od dziś wiadomo, jaka jest przybliżona przewidywana trasa kolei szybkich prędkości. W momencie, kiedy powstawały osiedla oraz lokalizacja kościoła w Dąbrówce władze Gminy Dopiewo doskonale zdawały sobie sprawę, że tamtędy może z dużym prawdopodobieństwem przebiegać linia TGV.

Na spotkaniach sołeckich w 2009 roku Wójt na liście szans rozwoju gminy umieścił właśnie TGV. Po roku okazuje się, że to zagrożenie.

"...za kilkanaście lat plan budowy kolei powróci". Nie ma to jak plany władz (niższego i wyższego szczebla), w szczególności te, które zawiesza się na przysłowiowym kołku z zapewnieniem, że powrócą Wink)

To się uśmiałem, może niech oni najpierw MPK wprowadzą bo w TGV nie uwierzę nigdy. U nas pociąg przekracza prędkość 300km/h tylko spadając w przepaść;) Może zostańmy przy "szybkiej kolei".

Nie bardzo rozumiem jedno: Wójt zgłosił, radni odrzucili - to chyba sugeruje brak współpracy lub działanie na pokaz ("ja się starałem, to oni odrzucili")?

"Na spotkaniach sołeckich w 2009 roku Wójt na liście szans rozwoju gminy umieścił właśnie TGV. Po roku okazuje się, że to zagrożenie." <-- Ja to rozumiem tak, że to jest szansa rozwoju, ale nie dla wszystkich. Podobnie jest z autostradami, każdy chce, ale nie taką, która idzie przez ich dom. Tylko żeby nie zrobili z Dopiewa drugiej Włoszczowej, gdzie dworzec ładny ale jeździć nie ma komu;)

Przez 10 lat dwa razy zmienią się rządy, ale faktycznie sprawa wywłaszczeń wydaje się pewna, jak nie tu to gdzie indziej.

Ciekawe na jakiej podstawie będą wyceniać wartość gruntu. Nie wiem czy czasem nie było by korzystnym pomysłem zalesić teren (sad) czy postawić budynki (zwiększą wartość działki). Tak w ostateczności.

Pozdrawiam
M.

Taa, już to widzę. TGV może i będzie, ale może za trzy pokolenia - bo zanim się jedni z drugimi dogadają, zanim będą na to pieniądze, zanim blablabla - nawet co do głupiego 77 nie mogą się dogadać, więc nic dziwnego.
Swoją drogą uśmiałabym się, gdyby w końcu po wielkich trudach i bolączkach te grunty wywłaszczyli, tory postawili, a nie starcztłoby funduszy na tabor, co jest w sumie prawdopodobne Tongue

Btw. nie miałabym nic przeciwko zrobieniu stacji kolejowej w Skórzewie ;]

Myślę, że trzy pokolenia to przesada. O tabor też bym się nie martwił, ponieważ inni przewoźnicy z Europy tylko czekają, żeby wjechać do nas i pomknąć dalej na wschód. Perspektywa tych 10 czy 15 lat wydaje się dość realna. Faktem jest, że dla większości to perspektywa dość odległa, ale przecież jeszcze parę lat temu w Dąbrówce w miejscu dzisiejszych osiedli można było zrywać polne maki Smile

Ba, jak się wprowadziłam, to tam, gdzie niektórzy mieszkańcy Makowego I mają ogródki i na całym Makowym III rosło zboże Laughing out loud
No cóż, możliwe, że uda się i za 15 lat, ale mnie już tu wtedy nie będzie, więc termin faktycznie dość odległy.

A co do zagranicznych przewoźników, którzy tylko czekają - żeby nie okazało się, że będzie znowu tak, jak z tą niemiecką koleją, której PKP nie chciało wynająć torów w obawie przed konkurencją.

Artykuł z Głosu z dn. 22 kwietnia br.

http://www.gloswielkopolski.pl/aktualnosci/247228,...

Koniec artykułu jest doskonałym obrazem całości prac i projektów w gminie:

"Dopiewo nie ma szczęścia do infrastruktury, gminę przecina linia kolejowa Warszawa-Berlin, pas autostrady, z którego gmina nie ma żadnej korzyści, bo nie zaplanowano ani zjazdu, ani wjazdu na autostradę. Na dodatek budowana jest aktualnie drogę ekspresowa S11, która również podzieli gminę. "

A ja w budowanej S11 i w najbliższym czasie powstającej S5 widzę korzyści dla gminy i jej mieszkańców.
Przy powstająej S11 są ulokowane 2 węzły (Zakrzewo, Dąbrowa) bezpośrednio łączące naszą gminę z powstającą ekspresówką i węzeł z A2 łączący nas z autostradą, ponadto na następnym odcinku S5 ma powstać następny węzeł Konarzewo (na drodze Konarzewo-Chomęice) i mam nadzieję, że jeszcze jeden węzeł ( na drodze Dopiewo-Stęszew na wysokości Joanka, Drodosławiec), który niestety mocno oprotestowany jest przez tamtejszych mieszkańców.

Jest okazja, aby odświeżyć wątek.

Komisja Europejska ogłosiła koncepcję bazowej sieci transportowej UE.

KE określiła się niejednoznacznie w sprawie rozwoju Kolei Dużych Prędkości w naszym kraju. W opublikowanych dokumentach znalazła się m.in. mapka świadcząca o zakwalifikowaniu polskiego Y'ka do tzw. sieci bazowej (najwyższy priorytet wśród inwestycji transportowych UE). "Pierwszooplanowej" roli KDP nie potwierdziła natomiast wypowiedź prominentnej urzędniczki europejskiej pani Ellen Kray, które stwierdziła, że Polska powinna najpierw zająć się modernizacją istniejącej sieci kolejowej, która nie spełnia wymogów europejskich (http://www.rynek-kolejowy.pl/28076/Bez_pieniedzy_z...).

Dla zainteresowanych link do strony KE poświęconej zmianom w sieci TEN-T.

PS. I ciekawostka. KDP z Poznania do Berlina (interesujące naszą gminę) zostały zakwalifikowane do sieci kompleksowej (priorytet II rzędu? lista rezerwowa?)

PS2. Sprostowałem poprzedni wpis, ponieważ okazało się, że istnieją tak naprawdę dwie mapki - dla przewozów towarowych i dla przewozów pasażerskich, które różnią się w kwestii przyznanych priorytetów. Wink

- Szanse na budowę w Polsce kolei dużych prędkości do 2020 roku są zerowe - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna" powołując się członków formującego się rządu i najbliższych doradców premiera. Kolejarzy przerosły podobno ogromne koszty projektu.
Według gazety końca budowy linii mającej połączyć Warszawę z Wrocławiem i Poznaniem, liczącej łącznie ok. 450 km. można się spodziewać dopiero w 2030 roku. To o 10 lat później niż oficjalnie obowiązujący termin zapisany w rządowej strategii rozwoju transportu do 2020 roku.

więcej