Historia Palędzia - z pamiętnika Feliksa Kuik
Palędzie pamiętam od roku 1927 do chwili obecnej. Jak wyglądała ta wioska w latach 30-tych?
Przy drodze prowadzącej z Dopiewca do Gołusek naprzeciw stawku w tych latach stał budynek, tzw. czworaki, w którym mieszkały rodziny pracujące na majątku w Dopiewcu. Wspomniany majątek należał do księcia Romana Czartoryskiego w Konarzewie. Dzisiaj na tym miejscu stoi piękny prywatny dom jednorodzinny, a staw, o którym wspomniałem, jest obsadzony pięknymi topolami szpalerowymi.
Przez Palędzie przechodzi linia kolejowa Warszawa – Poznań – Berlin. Oprócz stacji PKP mieści się tu Urząd Pocztowy. Nie pamiętam, od kiedy w Palędziu jest poczta. Z lat, kiedy końmi jechałem na dworzec, pamiętam, że kręta ulica, która tam prowadziła, była brukowana, co w tamtych czasach można by zaliczyć do drogi pierwszej klasy. Wszystkich budynków mieszkalnych wtenczas było 50 (mniej więcej). Według opinii starszych, interesujących się historią swojej miejscowości Palędzian w tym miejscu, gdzie dziś jest rów odpływowy, kiedyś płynęła mała rzeka Wirynka, która miała swoje ujście w Warcie.
Obecne położenie geograficzne Palędzia wskazuje, że w odległych czasach wioska ta była otoczona lasami. Dobitniej mówi o tym jeszcze nazwa „Lasy Palędzkie”. Jest tu raczej teren nizinny.
Byłem niedawno świadkiem pewnej dyskusji na temat, skąd się wzięła nazwa Palędzie. Były różne zdania na ten temat. Najbardziej mnie przekonywała myśl, że nazwa Palędzie pochodzi od słowa „pale”, na których stawiano pierwsze domy. Skoro o melioracji jeszcze wtedy się nikomu nie śniło, to można sobie wyobrazić, jak wtenczas musiało tu wyglądać i dlaczego dochodzę do takiego stwierdzenia.
Mieszkam w Palędziu od roku 1950. W latach 70-tych na naszych terenach prowadzone były poszukiwania ropy naftowej. Krótko po tym naprzeciw stacji PKP powstało w Palędziu Przedsiębiorstwo Mas Bitumicznych.
Od roku 1950 nikt z Palędzia jeszcze nie widział, aby na naszych polach odbywały się jakiekolwiek konserwacje odpływów melioracyjnych, na który to cel Spółka Wodna w Poznaniu pobiera opłaty. Teraz na wiosnę, gdy śniegi topnieją, lub podczas ulewnych deszczów jesieni to tu w Palędzu, nikt nie mówi o piwnicach, ale niektórzy z chlewów muszą wylewać wodę! Również na tej podstawie wyobrażam sobie, że nazwa Palędzie mogła powstać od stawiania w odległych latach domków na palach, co zabezpieczało budynek przed wodą.
Naprzeciw poczty po drugiej stronie toru kolejowego pamiętam, że stał duży, piętrowy do przypominający mały pałacyk. Mieszkał tu właściciel tartaku o nazwisku Maksymilian Garstecki. Podczas wojny jeszcze w roku 1939 przez kilka dni sztab wojsk miał tam swój punkt obserwacyjny. Pałacyk był jakby schowany między olbrzymimi wielu gatunków drzewami. Po wojnie wspomniana posiadłość dostała się w ręce hodowcy futerkowych zwierząt. W tym czasie właściciele Palaczowie, będąc już w podeszłym wieku nie mogli się już zajmować pałacykiem i dlatego zaczął wewnątrz i na zewnątrz tracić na wyglądzie. Obecnie cała posiadłość należąca do pałacyku dostała się w odpowiednie ręce.
Prawdopodobnie jest to architekt, który już do tej pory w samym parku zrobił bardzo dużo: całość ok. 1 ha pięknie opłotował, założył trawniki, kwietniki i śmiało można powiedzieć, że już w tej chwili obiekt stanowi chlubę Palędzia. Nazwisko obecnego właściciela brzmi: Nawrot.
Jak obecnie wygląda Palędzie: wszystkie ulice są asfaltowe, naprzeciw Przedsiębiorstwa Mas Bitumicznych powstało duże osiedle, które można nazwać Drugie Palędzie – budynki są bardzo piękne.
W roku 1983 otwarto w Palędziu Świetlicę Strażacką, od kilku lat działa Kółko Rolnicze, Koło Gospodyń Wiejskich i Ochotnicza Straż Przeciwpożarowa. Przez kilka lat (1960-1965) była również w Palędziu Gminna Rada Narodowa.
Podczas ostatniej wojny zaraz na początku działań w wiosce Zakrzewo, która jest od Palędzia oddalona około 1,5 km do szkoły krytymi samochodami wróg przywoził Polaków. Wyławiano przeważnie okoliczną inteligencję, w szkole prowadzono przesłuchania a następnie wywożono w głąb lasów i rozstrzeliwano. Żyją jeszcze świadkowie, którzy słyszeli strzały.
Po dzień dzisiejszy grobami pomordowanych opiekuje się szkoła podstawowa w Dąbrówce. W przeddzień Wszystkich Świętych dzieci z tej szkoły doprowadzają groby do porządku i składają wiązanki kwiatów. Nadmienić należy, że w wiosce Zakrzewo przed ostatnią wojną mieszkało dość dużo rodzin niemieckich. Pomimo, że groby są w lasach blisko Zakrzewia, całe lasy ciągnące się daleko nazywają się Lasy Palędzkie.
Skoro znów cofnąłem się z moimi wspomnieniami, to przy tej okazji wypada wspomnieć o zabytkach, których już wprawdzie nie ma, ale kiedyś stanowiły pewną ozdobę krajobrazu. Mowa o wiatrakach, które zdobiły również Palędzie.
Pisząc o wiatrakach, które były także w Zakrzewie, Chomęcicach i młyn wodny w Tomicach, nasuwa mi się taka myśl, ile to proste urządzenia dawały usług ludziom mieszkającym na wsiach. Energię dawała przyroda: wiatr, woda. Wieś w tych czasach w wielu przypadkach była zupełnie niezależna.
Powyższy tekst napisany 21.01.1987 jest małym fragmentem pamiętnika Feliksa Kuik (1917-1991)
Źródło: www.kuik.info.pl - Pamiętnik Feliksa Kuik 1920-1980


